Od biegowego "zera" do 42 km maratonu w pół roku...

Nazywam się Igor Zakrzewski i popieram nieuniknione. W połowie kwietnia 2019 roku jeden typek z Australii był na tyle bezczelny, że podpuścił mnie do pobiegnięcia w maratonie. Mnie?! Nie cierpiącego biegać. Po kilku falstartach do tej dyscypliny, z nadwagą i spośród aktywności wybierającego co najwyżej rower. Żeby było jeszcze śmieszniej, już w maju zapisałem się na ten maraton i zadeklarowałem, że zbiorę do 3 października sporą kwotę pieniędzy na cel charytatywny. W ten oto sposób maraton nowojorski stał się moim nieuniknionym. Zacząłem na serio biegać...