Bieg Św. Dominika

Bieg Św. Dominika

Najpierw wydawało mi się, że te 5 km podczas Biegu Św. Dominika potraktuję sobie zupełnie lekko. Nawet żartowałem co do tempa, że pobiegnę by zmieścić się w limicie przewidzianych w biegu dla mężczyzn 38 minut. Tuż po starcie wydarzyło się coś nieprzewidzianego…

No może… nieprzewidzianego dla mnie. Po raz pierwszy w życiu poczułem czym jest adrenalina startowa. Błyskawicznie zweryfikowałem założenia biegnięcia w żółwim tempie i zamieniłem je na szybkie jak diabli (dla mnie). Wytłumaczyłem sobie, że to tylko 5 km.

Prawdę mówiąc to było niesamowicie ważne doświadczenie. Bieg liczył sobie piękne 3 okrążenia trasy na gdańskim Starym Mieście. Jedyną niedogodnością był panujący upał. Ale przecież im szybciej pobiegnę, tym szybciej będę mógł schować się w cień, prawda?

Przed startem coś tam sobie jeszcze mówiłem o tempie 6:20-6:40 („1 km a potem zobaczę”), ale po pierwszym kilometrze Garmin poinformował mnie, że pobiegłem go w czasie około 5:30. Nie wypadało zwalniać, zwłaszcza że biegło mi się nadspodziewanie dobrze.

Najciekawsze było to, że cały czas miałem wrażenie jakiejś rezerwy sił. Uznałem, że sprawdzę to na 5 kilometrze.

Biegłem podziwiając piękny, stary Gdańsk.

Nie byłem pewny czy sił mi wystarczy na cały 5 kilometr finiszu. Taka już magia pierwszych doświadczeń w jakiejś dziedzinie. No i zacząłem przyspieszać już pod koniec 4 km. Raz kozie śmierć. Pomyślałem z zainteresowaniem jaka może być etymologia tego powiedzenia.

Popędziłem do przodu wyprzedzając kilkunastu innych zawodników. Super było poczuć doping kibiców na ostatniej prostej do Fontanny Neptuna. Wiedziałem, że będzie dobry czas. I był. Ostatni kilometr pobiegłem w czasie 4:59. Ładnie. Zasłużyłem na ten medal.

A także na dobre lody po. Oficjalny czas netto 27:53.

Statystyki
WP Strava ERROR 401 Unauthorized - See full error by adding
define( 'WPSTRAVA_DEBUG', true );
to wp-config.php

Dodaj komentarz