Koronawirusy i bieganie

Koronawirusy i bieganie

A właściwie koronawirusy i brak biegania chciałoby się powiedzieć. Zwłaszcza tego oficjalnego, na zawodach. Pierwsze niepokojące informacje doszły z Tokio. Bieg tylko w gronie elity, cała reszta zawodników… nie w tym roku. Głosy oburzenia w środowisku. Jeszcze nie był to czas by zagrożenie traktować w Polsce poważnie. Trzymałem kciuki mocno, by odbyły się Mistrzostwa Świata w Półmaratonie w Gdyni. Organizatorzy

33 km. Wreszcie czuję się jak Forrest.

33 km. Wreszcie czuję się jak Forrest.

Kto by pomyślał, że Forrest Gump stanie się takim potężnym symbolem kultury masowej. To także mój bohater. I żeby było zabawnie, zanim sam zacząłem biegać, kojarzył mi się tylko trochę z bieganiem. A bardziej z Jenny, Wietnamem, krewetkami, ping-pongiem, akcjami pewnej firmy sadowniczej i… powiedzeniem, że życie jest jak pudełko czekoladek. W ubiegłym roku uśmiechnąłem się szeroko widząc przy legendarnym

Tętno w okolicach HRmax?!

Tętno w okolicach HRmax?!

Zbierałem się by pisać w ostatnim tygodniu przygotowań przed półmaratonem, ale… nie było niemal żadnych przygotowań. Na 6 dni przed warszawską „połówką” miałem zaplanowane dłuższe wybieganie. Korzystam z planów treningowych w aplikacji Strava i tam to się nazywa Long Run. Plan zakładał spokojne bieganie na dystansie między 22 a 27 km. Wstaliśmy w niedzielę około 7 rano. Spojrzałem na zegarek

Pierwsza kontuzja

Pierwsza kontuzja

Zapowiadał się zupełnie normalny dzień. Po prostu poszedłem sobie pobiegać. Coraz lepiej to wychodzi. Zapoznaję się z nazewnictwem. Coraz więcej czytam. Tego dnia miałem w planie Easy Run, czyli łatwy bieg w przyzwoitym relaksującym tempie na 13 km.Jednak po 8 km ze zdumieniem odkryłem, że biegnie mi się świetnie… Zalał mnie deszcze endorfin. Zapomniałem, że biegam dopiero 3 tygodnie… Pomyślałem