NYC Maraton 2019. Ostatni cholerny most!

“Ostatni cholerny most!”
Takie zabawne słowa na banerze powitały biegaczy na Madison Avenue Bridge, kiedy wbiegaliśmy po raz drugi na Manhattan. Był to zarazem 35 km maratonu. Mosty w Nowym Jorku dają popalić… 🗽👀🎢

Wystartowałem dziś bardzo ostrożnym tempem. Byłem ciekaw jak zachowa się moje biodro. Od ponad miesiąca chucham na nie i dmucham. Szczęśliwie od początku spisywało się na medal. Przez ponad 8 km od startu próbowałem znaleźć optymalne tempo biegu. W końcu zauważyłem że od jakiegoś czasu biegnę jakoś tak naturalnie z pewną sympatyczną dziewczyną. Zagadaliśmy do siebie, okazało się że pochodzi z Francji, też jest to jej pierwszy maraton, też miała kontuzję kilka tygodni temu… We dwoje lepiej się biegnie, więc następne 10K biegliśmy razem. Rozmową odwracając uwagę od pokonywanej trasy 🙂🏃🏻‍♂️🚀

W okolicach 18 kilometra moje biodro odezwało się do mnie, nieco studząc mój dzisiejszy entuzjazm. I zaczęła się moja walka z każdym kolejnym kilometrem. Czas ukończenia przestał być istotny. Byle dobiec po medal 🤸‍♀️🎖🍦

Zwyczajem nowojorczyków jest rywalizacja o to, która z 5 dzielnic będzie lepiej dopingowała biegaczy w tym dniu. Uprzedzeni przez przyjaciół wydrukowaliśmy sobie nalepki z imionami. Słyszysz potem swoje imię z tysiąc razy. 3 miliony ludzi na ulicach robią z tego dnia ogromne święto. To najlepsza uliczna impreza w jakiej kiedykolwiek uczestniczyłem 🔥🎉🎈

Przed końcówką w Central Parku jest baaaaardzo długi podbieg. Albo podejście jak wolisz. Potem są ostatnie 3-4 kilometry z potężną owacją kibiców. Tuż przed wejściem do Parku stała dziewczyna z bannerem:
„Pain is temporary. 26.2 miles is forever”
(„Ból jest tymczasowy. 42,2 km są na zawsze”)
Nie mam pojęcia jak, ale dostałem skrzydeł. Ból zniknął i cały Central Park, ostatnie kilometry przebiegłem dając z siebie wszystko. To w sumie niezwykłe co potrafi głowa. Biegniesz ponad 40km, a najlepszy czas kilometra wykręcasz na końcówce…
😇🍎🏃🏻‍♂️
Dzięki, że kibicowaliście. Dzięki za całe ogromne wsparcie ♥️

Aaa… zgodnie z planem ryczałem. Nawet nie tyle po przebiegnięciu mety, co 200 metrów przed. Spełniłem swoje marzenie. Puściło wszystko…

Dodaj komentarz